
Tytuł: Gone. Zniknęli. Faza pierwsza. Niepokój
Autor: Michael Grant
Seria: Gone. Zniknęli.
Tom: 1
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 528
Rodzice.
Nauczyciele.
Każdy mający ponad 15 lat
Pozostają dzieci i nastolatki. Znika Internet i zasięg
telefoniczny.
Sam Temple razem z Genialną Astrid i Quinn’em próbują
zrozumieć co doprowadziło do zniknięcia dorosłych i jak temu zapobiec. Co
chwila jakiś dzieciak kończy 15 lat. Znika za kopułą, czyli barierą otaczającą
tzw. ETAP.
Ta powieść jest świetna. Cały czas kupuję książki o podobnej tematyce
do tej.
Pytanie brzmi: Dlaczego część nas interesują podobne tematy?
Wiele nastolatków ma po dziurki dorosłych i tego jak się wymądrzają. Kusi nas ucieczka z domu. Gone pokazuje świat bez dorosłych. Świat, w którym jest ciężko, w każdej chwili może zapanować chaos. No bo co może zrobić banda gimnazjalistów? Książka niesie prawdę o tym, jak ważną rolę pełnią dorośli. Dają nam poczucie bezpieczeństwa.
W powieści Michaela Granta spodobała mi się narracja trzecioosobowa oraz to, że autor nie skupiał się na jednym bohaterze. Plusik także za zróżnicowane charaktery postaci, szczególnie że jest ich bardzo dużo.
W powieści Michaela Granta spodobała mi się narracja trzecioosobowa oraz to, że autor nie skupiał się na jednym bohaterze. Plusik także za zróżnicowane charaktery postaci, szczególnie że jest ich bardzo dużo.
W książce występowały też sceny brutalne, ukazujące do czego zdolni są ludzie w trudnej sytuacji. Mimo to, książka nie straciła na wartości, wręcz przeciwnie. Przemoc dodawała powagi całemu utworowi. Czasami jednak miałam ochotę zwrócić śniadanie.
Warto też dodać, że w Perdido Beach, czyli mieście, w którym dzieje się akcja książki, znajdują się dwie szkoły: publiczna, do której chodziły zdrowe, pełne uśmiechu dzieci, i prywatna, do której z kolei uczęszczały dzieci niechciane przez rodziców. Można się domyślić co wyniknie z istnienia dwóch szkół z całkiem różnymi pod względem doświadczenia życiowego uczniami.
Jeśli chodzi o postać Boga to zarówno w pierwszej, jak i w następnych częściach trudno zrozumieć kto tak naprawdę ma wszechmoc i tworzy wszystkie dziwne rzeczy pod kopułą.

Co do szaty graficznej... Okładka jest jest dość fajna. W środku książka jest według mnie idealna: zarówno wielkość liter jak i czcionka sprawiają, że czyta się wygodnie i przyjemnie. Dodam też, że na początku książki dostajemy mapkę Etapu, co jest totalnie udanym pomysłem!
Został mi koniec, ale cóż mogę teraz napisać. Po prostu koniecznie sięgnijcie po ten tytuł.